Kaukaz 2012

 

Późnym latem zabrałem kolegę na Kaukaz i podążyliśmy szlakiem wyznaczonym przeze mnie w ubiegłym roku: http://tomaszmajor.com/wyprawy-i-podroze/kaukaz-wrzesie%C5%84-2011-khewshuretia-i-tuszetia.html

Error

Po przejechaniu wyboistymi traktami kilkuset kilometrów wielki Land Cruiser zaniemógł w niedzielny wieczór na stacji benzynowej nieopodal Tibilisi. Spod maski zaczęła lać się ciemna ciecz. „Koniec podróży” – wyjąkał kolega. Faktycznie okazało się, że skrzynia biegów nie działa należycie. Sytuacja niefajna: mechanik, który zna wehikuł jest oddalony od nas ponad 4tys.km, zbliża się zmrok, a dwie dziewczyny, w tym żona kolegi, którą romantyczną podróżą po Kaukazie chciał przekonać do wspaniałego podróżowania, unieruchomione zostały na obleśnej stacji benzynowej wśród zarośniętych Panów Gruzinów. 

Wartą do Poznania

Za każdym razem, gdy na wodę zrzucam kajak, ponton, łódkę, a także gdy uruchamiam spakowanego troglodytę, czuję powiew wolności. Na brzegu zostawiam pracę, codzienne troski. Wyruszam w kolejną podróż. To ważne, by nie wpaść w wir pracy, w matnię codziennych, przyziemnych obowiązków. Prawdziwą wartością w życiu jest brak udręk, wolność wyboru, służenie jakieś arcyważnej sprawie, np. wychowywaniu dziecka, otaczanie się ciekawymi ludźmi i nieotaczanie się motłochem oraz … realizowanie marzeń. Jestem już bardzo blisko finiszu wędrówek po polskich drogach wodnych. W pewien piątkowy poranek zrzuciłem mój ponton na Wartę w okolicach Konina z mocnym postanowieniem pokonania jej odcinka do Poznania…

Dzika Odra, sierpień 2012

Kilka tygodni temu zakosztowałem dolnego odcinka Odry płynąc z Poznania do Szczecina. Tydzień temu budzik wygonił mnie z łóżka przed świtem i kazał zaprząc do rzęcha przyczepkę z łódką. O poranku krążyłem po Dolnym Śląsku wzdłuż Odry szukając miejsca, gdzie będę mógł zeslipować łódkę. Dwóch podpitych operatorów promu zgodziło się najpierw mi pomóc, ale dopiero po tym, jak deszcz przestanie padać. Po godzinie stwierdzili, że zmokli i że prom już nie będzie tego dnia działał. Gdy zażądali łapówki odwróciłem się na pięcie i pojechałem dalej. Znalazłem slip w Brzegu Dolnym, ale okazało się, że poniżej jest próg wodny i trzeba się prześluzować. Skacowany operator poinformował mnie, że wody za mało, że może będzie po 16 lub wieczorem, oczekując ode mnie propozycji. W kilku jeszcze miejscach zastałem zniszczone stare urządzenia wodne. Po południu zrezygnowałem nie chcąc jechać samochodem wzdłuż pięknej rzeki i jej widowiskowego przełomu.

Bugiem 2012

Po całonocnym rajdzie po wąskich, krętych i dziurawych drogach Polski wschodniej, tuż po czwartej nad ranem zrzuciłem mój ponton do niewielkiej rzeczki na granicy z Białorusią. Udało się! Tuż przed wschodem słońca byłem już na posterunku – czekałem z aparatem w ręku na wyjątkową o tej porze grę świateł. Widok jest mistyczny: nad wodą unosi się poranna, złowieszcza mgła, gdzieś nad białoruskim, przepastnym i mrocznym lasem pojawia się najpierw łuna świetlna, a po chwili między wysokimi drzewami zaczynają strzelać w moją stronę promienie wschodzącego słońca. Kilka kilometrów dalej, gdy po mgłach nie zostało już śladu, najpierw bóbr przeciął mój szlak i zanurkował, a po kilkuset metrach za zakrętem ujrzałem na piaszczystej plaży nagą rusałkę. Zastanawiałem się, czy to miejscowa wieśniaczka, czy też wakacjuszka zażywała tak nęcącej dla oka porannej kąpieli w rzece, nie spodziewając się rzecznego przybysza. Za dużo tych wrażeń na raz! Zatrzymałem się późnym porankiem przy urokliwym brzegu, zacumowałem mój wehikuł i zapadłem w długi, smaczny sen pod wielką sosną.

Pustynia Wadi Rum – luty 2012

Rarytasem jest w życiu spotkanie i obcowanie z kimś mądrzejszym, bardziej doświadczonym od siebie. Z wiekiem każdy człowiek nabywa doświadczenia, coraz mniej takich ludzi ma koło siebie. Wyławiam ICH spośród setek ciekawych ludzi którzy pojawiają się w moim życiu. W sferze, którą określam mianem „przygoda” takim KIMŚ jest pewien czterdziestokilkuletni, wyglądający na trzydziestolatka człowiek niewielkiej postury. Pracował na statkach, organizował rajdy samochodowe, przepłynął pontonem Atlantyk i samotnie zdobył Horn, był poszukiwaczem skarbów, a teraz, mieszkając pod Ammanem, poznaje tajniki kowalstwa. Wybraliśmy się z Arkiem na najpiękniejszą z pustyń świata. Jesienią podczas krótkiego flirtu z Wadi Rum postanowiłem, że wkrótce odwiedzę nową namiętną miłość. Obietnice, które składam sobie samemu, trzeba spełniać!

Gambia, styczeń 2012

Pragnę zawsze być na chwilę przed zmianami. Udało mi się to w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie jeździłem często w ostatnich dziesięciu latach. Piękne krajobrazy, pierwotna natura, puste plaże, nieliczni turyści. Oto co zostało w moich wspomnieniach po odwiedzonych wszystkich krajach tego regionu. Do niektórych wracałem wielokrotnie.

Tomasz Major

Tomasz Major – globtroter, sternik morski i pilot samolotowy.

W latach 2003-2011 zorganizował wyprawy eksploracyjne do ponad 60 krajów świata, w tym spektakularne samotne przemierzenie Sahary (Erg Oriental, Sahara Zachodnia, Erg Chebbi), wyprawy w serce dżungli na Borneo, w Papui, na Sumatrze, w Ugandzie i Rwandzie oraz w Ameryce Południowej.

Wartą do Poznania

Za każdym razem, gdy na wodę zrzucam kajak, ponton, łódkę, a także gdy uruchamiam spakowanego troglodytę, czuję powiew wolności. Na brzegu zostawiam pracę, codzienne troski. Wyruszam w kolejną podróż. To ważne, by nie wpaść w wir pracy, w matnię codziennych, przyziemnych obowiązków. Prawdziwą wartością w życiu jest brak udręk, wolność wyboru, służenie jakieś arcyważnej sprawie, np. wychowywaniu dziecka, otaczanie się ciekawymi ludźmi i nieotaczanie się motłochem oraz … realizowanie marzeń. Jestem już bardzo blisko finiszu wędrówek po polskich drogach wodnych. W pewien piątkowy poranek zrzuciłem mój ponton na Wartę w okolicach Konina z mocnym postanowieniem pokonania jej odcinka do Poznania…

Dzika Odra, sierpień 2012

Kilka tygodni temu zakosztowałem dolnego odcinka Odry płynąc z Poznania do Szczecina. Tydzień temu budzik wygonił mnie z łóżka przed świtem i kazał zaprząc do rzęcha przyczepkę z łódką. O poranku krążyłem po Dolnym Śląsku wzdłuż Odry szukając miejsca, gdzie będę mógł zeslipować łódkę. Dwóch podpitych operatorów promu zgodziło się najpierw mi pomóc, ale dopiero po tym, jak deszcz przestanie padać. Po godzinie stwierdzili, że zmokli i że prom już nie będzie tego dnia działał. Gdy zażądali łapówki odwróciłem się na pięcie i pojechałem dalej. Znalazłem slip w Brzegu Dolnym, ale okazało się, że poniżej jest próg wodny i trzeba się prześluzować. Skacowany operator poinformował mnie, że wody za mało, że może będzie po 16 lub wieczorem, oczekując ode mnie propozycji. W kilku jeszcze miejscach zastałem zniszczone stare urządzenia wodne. Po południu zrezygnowałem nie chcąc jechać samochodem wzdłuż pięknej rzeki i jej widowiskowego przełomu.

Bugiem 2012

Po całonocnym rajdzie po wąskich, krętych i dziurawych drogach Polski wschodniej, tuż po czwartej nad ranem zrzuciłem mój ponton do niewielkiej rzeczki na granicy z Białorusią. Udało się! Tuż przed wschodem słońca byłem już na posterunku – czekałem z aparatem w ręku na wyjątkową o tej porze grę świateł. Widok jest mistyczny: nad wodą unosi się poranna, złowieszcza mgła, gdzieś nad białoruskim, przepastnym i mrocznym lasem pojawia się najpierw łuna świetlna, a po chwili między wysokimi drzewami zaczynają strzelać w moją stronę promienie wschodzącego słońca. Kilka kilometrów dalej, gdy po mgłach nie zostało już śladu, najpierw bóbr przeciął mój szlak i zanurkował, a po kilkuset metrach za zakrętem ujrzałem na piaszczystej plaży nagą rusałkę. Zastanawiałem się, czy to miejscowa wieśniaczka, czy też wakacjuszka zażywała tak nęcącej dla oka porannej kąpieli w rzece, nie spodziewając się rzecznego przybysza. Za dużo tych wrażeń na raz! Zatrzymałem się późnym porankiem przy urokliwym brzegu, zacumowałem mój wehikuł i zapadłem w długi, smaczny sen pod wielką sosną.

Pustynia Wadi Rum – luty 2012

Rarytasem jest w życiu spotkanie i obcowanie z kimś mądrzejszym, bardziej doświadczonym od siebie. Z wiekiem każdy człowiek nabywa doświadczenia, coraz mniej takich ludzi ma koło siebie. Wyławiam ICH spośród setek ciekawych ludzi którzy pojawiają się w moim życiu. W sferze, którą określam mianem „przygoda” takim KIMŚ jest pewien czterdziestokilkuletni, wyglądający na trzydziestolatka człowiek niewielkiej postury. Pracował na statkach, organizował rajdy samochodowe, przepłynął pontonem Atlantyk i samotnie zdobył Horn, był poszukiwaczem skarbów, a teraz, mieszkając pod Ammanem, poznaje tajniki kowalstwa. Wybraliśmy się z Arkiem na najpiękniejszą z pustyń świata. Jesienią podczas krótkiego flirtu z Wadi Rum postanowiłem, że wkrótce odwiedzę nową namiętną miłość. Obietnice, które składam sobie samemu, trzeba spełniać!

Gambia, styczeń 2012

Pragnę zawsze być na chwilę przed zmianami. Udało mi się to w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie jeździłem często w ostatnich dziesięciu latach. Piękne krajobrazy, pierwotna natura, puste plaże, nieliczni turyści. Oto co zostało w moich wspomnieniach po odwiedzonych wszystkich krajach tego regionu. Do niektórych wracałem wielokrotnie.